foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


Parafia na FB

 W Sieradzu grają największe w diecezji organy

   W kościele parafialnym Najświętszego Serca Jezusowego w Sieradzu w roku 2001 wykonano ostatnie prace przy montowaniu największych w diecezji organów, które 26 grudnia poświęcił ksiądz Biskup Bronisław Dembowski -ordynariusz diecezji włocławskiej.
Instrument posiada 51 głosów, na które składa się 3688 piszczałek grających. Najmniejsze są wielkości wkładu do długopisu, największe z trudem zmieściłyby się w bardzo wysokim budynku. 60 piszczałek zdobi front organów.
Ukoronowanie wielkiego dzieła

Rozmowa z księdzem prałatem Józefem Kucharskim, proboszczem parafii.

- Parafia przeżyła w tych dniach uroczystość poświęcenia organów w kościele, uroczystość podniosłą i wzruszającą.
- Jako proboszcz, nawet nie myślałem, że w naszym kościele będą organy piszczałkowe, tradycyjne - tak bogate i tak duże. W ogóle nie było ich ani w moich planach, ani rady parafialnej, dopiero ksiądz Henryk Wieczorek, który tu zamieszkał, uznał, że w tak dużym kościele powinny być nie elektronicze organy przejściowe, ale stałe, tradycyjne, instrument koncertowy, który mógłby służyć nie tylko do wzbogacenia samej liturgii, ale także mógł być wykorzystany dla podniesienia kultury muzycznej parafii i całego miasta. W tym czasie, a był to rok 1988, kościół był dopiero w budowie i do jego ukończenia brakowało jeszcze kilku lat. Ksiądz Wieczorek nic tylko usilnie mnie namawiał do wyposażenia kościoła w taki instrument, ale próbował nawet wyobrazić sobie jak powinien wyglądać chór i rozmawiał o tym z inżynierami... Ale dopiero jak przyjechał do Sieradza pan Józef Cynar, właściciel firmy organomistrzowskiej we Wrocławiu, i gdy zorientował się, jaki jest to kościół i ile miejsca mogą zająć takie organy, podsunął nam projekty zabudowy samego chóru i poszerzenia niektórych ścianek. I wtedy właśnie zaczęła rodzić się koncepcja zamówienia tych organów. Dla mnie była to bardzo trudna decyzja, karkołomna. Nie było dachu na kościele, tyle jeszcze było do ukończenia robót... Podpisanie umowy wiązało się z wpłatą zaliczki, a wydatki były ogromne. Ofiar wtedy nie było dużo, a tu taki ogromny wydatek... Prawie równorzędny do tego, jaki wydawało się na budowę kościoła...
We Wrocławiu, u organomistrza, ksiądz Wieczorek prawie mnie zmusił do podpisania umowy, nalegał: - "Niech ksiądz podpisze i zaufa Opatrzności. Pieniądze się znajdą, znajdą się ludzie, którzy dadzą."
Ja nie bardzo w to wierzyłem, ale w końcu podpisałem. Zaznaczyłem tylko, że jeżeli będzie brakowało pieniędzy, budowa potrwa kilka lat dłużej... - "To będziemy odkładać - powiedział organomistrz - Ale niech już ta umowa będzie..." I zaczął ją pisać.
W powrotnej drodze niewiele już mogłem rozmawiać z księdzem Wieczorkiem, bo byłem bardzo zamyślony. Umowa była zawarta w bonach dolarowych, a dolary każdego tygodnia szły w górę. To było moje dodatkowe zmartwienie. Pan organomistrz może się cieszył, że dolar wzrasta, ale dla mnie była to sytuacja bez wyjścia. I gdyby nie przemiany, jakie wtedy zaistniały, umowa nie mogłaby być zrealizowana.
Gdy umarł właściciel firmy i przejął ją jego syn Remigiusz, łatwiej było się z nim dogadać i wtedy zacząłem myśleć bardziej optymistycznie, że może etapami, jakoś uda się wypełnić zobowiązanie.
Teraz mogę powiedzieć, że wielką zasługą księdza Wieczorka było to, że wtedy tak mocno mnie przynaglał, że prawie zmusił do podpisania umowy.

- No i stało się coś bardzo wielkiego, parafia ma wspaniałe, koncertowe organy. Teraz już uroczyście poświęcone...
- Poświęcenie organów nie było takim wielkim wydarzeniem jak poświęcenie ołtarza czy kościoła, ale muzyka organowa potrzebna jest do sprawowania liturgii, nadaje jej uroczysty i radosny charakter. Uznałem, że na tę uroczystość należy zaprosić księdza Biskupa Ordynariusza Bronisława Dembowskiego, bo była ona ukoronowaniem budowanych przez wiele lat organów. Chciałem też, żeby przy okazji tej uroczystości parafianie dowiedzieli się o tych organach więcej; ile lat je budowano, ile posiadają głosów, ile klawiszy, manuałów, czy są duże w porównaniu z organami w innych kościołach.

- Co, według, księdza, było najważniejszym wydarzeniem tej uroczystości?
- Uważam, że takim najważniejszym wydarzeniem podczas poświęcenia była sama Eucharystia sprawowana przez księdza bp ordynariusza i homilia o bardzo bogatej treści, ale i słowa nawiązujące do powstania tej parafii, zbudowania kościoła i wyposażenia go w takie wspaniałe organy. Było to dla mnie bardzo ważne, ale i dla parafii, że ksiądz biskup potrafił zadziwić się. nad tym wydarzeniem i pokreślić ogromny wysiłek parafian - nie było przecież ani jednego sponsora, jednego większego ofiarodawcy, który by ufundował chociaż jeden głos.

- A ile sponsor musiałby zapłacić?
- Obecnie jeden głos w tych organach kosztuje 20 tysięcy złotych, myśmy jeszcze płacili 12 tysięcy. Takie organy w tym kościele będą miały duże znaczenie także dla miasta. O Sieradzu niewiele wiedzą w Stanach Zjednoczonych, w Niemczech i innych krajach, ale dowiedzą się o nim, gdy z całego świata zaczną tutaj przyjeżdżać wirtuozi na wspaniałe koncerty muzyki świeckiej i kościelnej. Jestem przekonany, że Sieradz będzie słynął z tych koncertów. I będzie to miało wielkie znaczenie także dla kultury muzycznej naszych parafian i całego miasta.

- Podczas poświęcania organów śpiew znakomitego chóru - prowadzonego przez Idziego Matyszczaka - i muzyka organowa nadawały jeszcze większą rangę tej uroczystości. Miało się wrażenie, że coś wielkiego dzieje się w świątyni, coś ważnego. Czuło się, że jest to rzeczywiście ukoronowanie wielkiego dzieła. Dziękujemy za nie serdecznie księdzu prałatowi.


S.KOŁODZIEJCZYK